Menu

Adoptowana Mama

Myśleliśmy, że to my adoptujemy dziecko. Jednak to ona - Basia, codziennie adoptuje nas do życia ze sobą, z chorobą poalkoholową, ze skutkami porzucenia, nadpobudliwością i ze swoją cudownością.

Mokra sprawa

adoptowana.mama


moczenie2

Moczenie nocne jest częstym problemem dzieci z trudną przeszłością. Czasem, przez FAS i niedobór czucia, dochodzą "przecieki" dzienne. Co ma zrobić rodzic? Jak ukryć rozczarowanie kolejną "kraksą" i praniem pościeli trzeci raz w tygodniu? Dla mnie, nie było to łatwe.

Piękne początki

Gdy przywieźliśmy Basię z domu dziecka, nosiła jeszcze pieluchy. Modnie nazywany "trening czystości" poszedł jednak zaskakująco dobrze. Po niespełna dwóch miesiącach Mała chodziła i spała bez "zabezpieczeń". Byliśmy z niej bardzo dumni. Wyglądało na to, że od dawna była na to gotowa, ale w domu dziecka nie miał kto się tym zająć. Najważniejsze było, że nasza córeczka jest samodzielna. Po wyjściu z toalety, chwaliła się: "Mama, mama! Siusiu - JA; papej - JA; woda - JA; jęce - JA" i uśmiech :) to był balsam dla mojej duszy.

Aż pewnej nocy....

Ponad pół roku później, obudził nas płacz Basi. Okazało się, że zmoczyła łóżko. Ja również przechodziłam wtedy trudny okres i poziom mojej irytacji  rósł zdecydowanie za szybko. Pierwszej nocy podeszłam ze zrozumieniem: trzylatkowi może się zdarzyć. Niestety, było coraz gorzej. Wypadki powtarzały się coraz częściej, a ja nie dawałam rady.

Przecież już nie sikała!

Wtedy moje DDA i zaczynało dawać znać o sobie. Powtarzałam wypaczone wzorce. Szukałam sposobów, by obwiniać za wszystko dziecko. Ubzdurałam sobie, że skoro wcześniej nie sikała, to potrafi wytrzymać. Zaczęłam się coraz bardziej wkurzać. Z każdą mokrą nocą miałam do niej coraz większe pretensje. Roiłam sobie, że robi to z lenistwa, żeby nie wstawać z łóżka. W dziennych wypadkach, upatrywałam nawet jej złośliwości. Mimo tego, gdy problem się przedłużał, zaczęliśmy się martwić. Wielokrotnie robiliśmy analizy. Lekarze nic nie widzieli. Okazało się, że nefrologicznie dziecko jest zdrowe. Tylko problem pozostał. 

Ogarnij się, kobieto!

Wyrzuty, które kierowałam do małej, podczas nocnego mycia pupy, pogarszały sprawę. Zauważyłam wreszcie, że to ze mną jest coś nie tak. Rozumowo wiedziałam, że nie powinnam krzyczeć, zrzędzić i pouczać. Ale, gdy kolejnej nocy czułam mokre łóżko, nie mogłam zapanować nad złością. Na szczęście zaczynałam już spotykać się z psychologiem. Zdawałam sobie sprawę, że wyrządzam jej krzywdę i chciałam to zmienić jak najszybciej.

Dlaczego ciągle sika?

Odpowiedzi szukaliśmy długo. Dziś, dziesięcioletniej Basi i nadal zdarzają się  mokre noce lub wilgotne dni. Wiemy już, że wina leży w osłabieniu czucia głębokiego. Gdy twardo śpi lub się dobrze bawi, po prostu nie czuje, że chce jej się siusiu. A potem... jest już za późno. Dlaczego nie moczyła się przez pierwsze miesiące? Najprawdopodobniej, że w nowym domu czuła się na tyle niepewnie, że trwała w ciągłum czuwaniu. Sen był płytki, a w dzień podświadomie mocniej się kontrolowała. Instynkt podpowiadał jej, że to czas próby.
Gdy poczuła się u nas bezpieczniej, odpuściła nadmiar kontroli. Fakt, że właśnie wtedy, ja nie stanęłam na wysokości zadania, do dziś nie daje mi spokoju. Nie cofnę już czasu. Staram się naprawiać swój błąd, być maksymalnie wyrozumiała i łagodna.. Rozmawiam z Basią problemie. Zna przyczyny i wie co robić gdy coś jej się przydarzy. Przytulam ją i powtarzam, że nic się nie stało.

Spanie poza domem

Pozwalam jej jeździć na obozy i nocować u koleżanek. Zawsze dbam o to, by miała w otoczeniu zaufane, dorosłe osoby. Informuję o problemie i proszę o zgodę drugiego opiekuna. Paradoksalnie, wtedy zawsze jest sucho. Mechanizm czuwania powtarza się i pozwala jej panować nad odruchami. Cieszę się, że Basia nie wstydzi się tego na tyle, by rezygnować z nocowania poza domem. To nasz mały sukces.

Co będzie dalej?

Dokładnie nie wiem. Basia wykonuje codziennie szereg ćwiczeń na wzmocnienie czucia i na mięśnie głębokie. Mamy nadzieję na poprawę. Niezależnie od wyniku terapii, będziemy ją kochać i akceptować. Bardzo mi jej szkoda. Jako matka, chciałabym oszczędzić jej kłopotów. Póki co kupuję wkładki, podkłady i zapewniam o naszym wsparciu, miłości i akceptacji. 

 

 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • verdana

    Zazwyczaj problem mija sam, często w okresie dojrzewania. Pamiętam, jak bardzo martwiłam sie długim moczeniem swojego dziecka, bez FAS, bez problemów zdrowotnych, bez przyczyny... I wiesz co? Nie pamiętam teraz, kiedy przestało się moczyć. Po prostu.

  • jol-ene

    oby u was minęło jak u Verdany. tego Wam życzę :-)

  • Gość: [Justyna] *.dynamic.chello.pl

    Trzymajcie sie. Czekam na dalszy ciag historii.

  • ms.blond

    Ja osobiście byłam dzieckiem z tym problemem. Piętno tamtych wydarzeń noszę w sobie do dziś jako coś ogromnie wstydliwego. U nas w domu się o tym nie rozmawiało głośno. To była tajemnica. Nikt też nie próbował mi pomóc. W latach 80tych nie było to oczywiste. Bałam się nocowania u obcych, leżakowania w przedszkolu. Małe dziecięce dramaty.
    Nie wiem dlaczego to się działo i dokladnej daty kiedy się z tym uporałam.

  • Gość: [Boż] *.tktelekom.pl

    Mój brat moczył się do 15 - go roku życia, mój syn - gdzieś do 12-tego roku życia.

  • Gość: [gra] *.dynamic-ww-10.vectranet.pl

    Moje dziecko ma 4 lata, nie ma fas a śpi w pieluszce. Tak że to nie sprawa fas.

© Adoptowana Mama
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci