Menu

Adoptowana Mama

Myśleliśmy, że to my adoptujemy dziecko. Jednak to ona - Basia, codziennie adoptuje nas do życia ze sobą, z chorobą poalkoholową, ze skutkami porzucenia, nadpobudliwością i ze swoją cudownością.

Nie jesteś moją prawdziwą mamą?

adoptowana.mama

 prawda_czy_fasz

Problem informowania dziecka o przysposobieniu, to jeden z najgorętszych tematów dotyczących adopcji. Nie raz usłyszałam pytania: a ona wie?; powiedzieliście jej?. A nawet opinie: „no co ty… trzeba było jej nie mówić!”. My, od początku byliśmy pewni, co robić. Co nie znaczy, że było to proste.

Dobra rada otrzymana starcie

Temat poruszony został już w Ośrodku Adopcyjnym. Panie psycholożki zdecydowanie odradzały jakiekolwiek ukrywanie. Do nas trafiły ich argumenty, jednak w grupie przyszłych rodziców, słychać było spore wątpliwości. Powody dla których warto mówić dziecku prawdę można długo wyliczać. Usłyszeliśmy je wtedy i dziś możemy potwierdzić ich wartość na własnym przykładzie.

1. Bo to prawda

A prawda zawsze jest lepsza od kłamstwa. Żyjąc w kłamstwie, zawsze żyjemy w strachu. Że się wyda. Że się zdradzimy. Że się domyśli. Rośnie frustracja i nigdy nie mamy pewności, czy dziecko byłoby z nami dobrowolnie, gdyby znało prawdę.

2. Bo nic w tym złego

Ten argument trafił do mnie bardzo mocno. Prosty i konkretny. Psycholożka z cudowną pewnością powiedziała, że nie należy się ukrywać, jeżeli nie zrobiło się nic złego. A my przecież robiliśmy coś dobrego. Oczywiście, pozostawał fakt, że sporo złego spotkało Basię w życiu. To jednak nie nasza wina. A świat w którym będzie żyła, nie zawsze jest dobry. Co oczywiście nie znaczy, że trzeba na trzylatka spuścić bombę stuprocentowej gorzkiej szczerości.

3. Bo dziecko przyjmuje rzeczywistość taką, jaka jest

Czego nie można raczej powiedzieć o nastolatkach, czy nawet o dorosłych. Znacznie łatwiej jest zwiększać stopniowo wiedzę dziecka o jego pochodzeniu, niż odważyć się na wysyp wszystkiego w określonym momencie.

4. Bo mamy je kochać, a nie urodzić

Naszym zadaniem jest opieka nad dzieckiem, miłość do niego, akceptacja i wychowanie. Naszą odpowiedzialnością jest wprowadzanie go w przyszłość, a nie tworzenie go w przeszłości. Wierzę, że gdy włożymy całe serce w wykonanie tej misji, nasze dziecko nie będzie miało do nas pretensji, że go nie poczęliśmy.

5. Bo ma nam ufać, nawet gdy będzie ciekawa swoich korzeni

Podobno ten moment przychodzi nieuchronnie. Jako rodzic adopcyjny, też się tego trochę boję. Jednak wiem, że to naturalne. Przekonano mnie, że każdy człowiek ma potrzebę dobrych uczuć w stosunku do swojej matki. Staram się nie obrzydzać Basi wizerunku mamy biologicznej, której nie zna. Kiedyś może zechce dowiedzieć się więcej na jej temat. Wtedy moją rolą będzie bycie przy niej i pomoc. Na pewno będzie to trudne dla niej i dla mnie. Ale to nie szkodzi.

 

Basia, wie o adopcji od początku. Prawdę rozszerzamy stopniowo. Niedługo napiszę więcej na ten temat. Teraz powiem tylko, że częstotliwość wyznawania przez nią miłości do nas, na pewno znacznie zawyża średnią krajową. 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • Gość: [AnCia] 193.203.192.*

    Z zapartym tchem przeczytalam Pani bloga i chcialam powiedziec, ze jest Pani najcudowniejsza i najwsapnialsza mama, jaka mogla sie Basi trafic:) I niech nigdy, ani przez chwile nie ma Pani co do tego watpliwosci:) Duzo sily zycze i jak najwiecej pieknych chwil!

  • Gość: [Adoptowana Mama] *.gazeta.pl

    AnCiu, bardzo serdecznie dziękuję, za miłe słowa. Po takich komentarzach bardziej widzę sens pisania tego bloga. Pozdrawiam serdecznie.

  • Gość: [AnCia] 193.203.192.*

    I jeszcze taki obrazek w temacie: demotywatory.pl/3728764/--Co-to-znaczy-byc-adoptowanym :)

  • pomyslnadziecko

    Świetny blog! Jest Pani wspaniałą osobą. Na pewno będę czytała Pani wpisy i zajrzę tu nie raz i nie dwa. Gorąco pozdrawiam Panią i Basię.

  • Gość: [magda] *.gazeta.pl

    Rewelacyjny blog. Przeczytalam od deski do deski ( a niektore wpisy po kilka razy)...

  • Gość: [Mama Czarodzieja] *.dynamic.mm.pl

    Czesc, Mama Czarodzieja i Czarodziejki się kłania :).
    Nigdy nie miałam żadnych wątpliwości że nasze dzieci powinny wiedzieć, ze urodziły się z innych brzuszków. U nas z 5 latkiem to już konkretnie się na ten temat gada :) - pyta mnie gdzie jest ta Pani co go urodziła i to jest dla mnie najcięższe bo muszę mówić mu że nie wiem, po prostu nie wiem... ostatnio sobie wymyślił że została pewnie zabita :) hahaha tłumaczę mu że nie ale dla niego jest wszystko proste, skoro jej nie ma to pewnie zabita :) logika 5-latka :) czytam was od niedawna i ściskam :)

© Adoptowana Mama
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci