Menu

Adoptowana Mama

Myśleliśmy, że to my adoptujemy dziecko. Jednak to ona - Basia, codziennie adoptuje nas do życia ze sobą, z chorobą poalkoholową, ze skutkami porzucenia, nadpobudliwością i ze swoją cudownością.

Niedojrzałe dojrzewanie

adoptowana.mama

 dojrzewanie

Burza hormonów dopadła nas nagle. Wcześniej niż się spodziewaliśmy. Objawy dojrzewania, jakie ja miałam w wieku lat 13, Basię dopadły trzy lata wcześniej. Bunt i potrzeba autonomii zderza się u niej z brakiem odpowiedzialności dziesięciolatki cierpiącej na zaburzenia emocjonalne choroby poalkoholowej.

TA chwila

Dla Basi, w wyniku FAS, przyszłość nie ma znaczenia, gdy w grę wchodzą emocje. Liczy się ta chwila, moment, w którym właśnie żyje, jakby nie istniało nic innego. Nie mają wtedy znaczenia żadne ostrzeżenia, tłumaczenia, przestrogi o wpływie jej zachowania na przyszłość. Tak było, gdy miała dwa latka i tak jest nadal. Jest w stanie zrobić wszystko, by przypodobać się koleżankom, by postawić na swoim, by wygrać. Pisząc „wszystko”, mam na myśli np. wychodzenie na mróz w skarpetkach i podkoszulku, wchodzenie na środek zamarzniętego stawu, pójście gdzieś po szkole mimo zakazu (bez informacji, gdzie jest), wyciągnięcie wszystkich pieniędzy z mojego portfela, krzyczenie do nas wszystkiego co najbardziej bolesne, byle mieć to co chce. Właśnie teraz.

A potem?

Potem emocje opadają, realne stają się skutki jej zachowania. Przychodzi chwila konfrontacji z konsekwencjami. I znowu liczy się ta jedna chwila. Liczy się to, by konsekwencje były jak najłagodniejsze, zły nastrój jak najkrótszy. Pierwszy sposób to kłamstwo: „Nie zrobiłam tego. Nie byłam tam. Nie powiedziałam tego wcale, przesłyszałaś się”. Bardzo przekonywujące i trudne do rozpoznania, jeżeli nie znamy prawdy. Jak to nie skutkuje, kolej na skruchę i przepraszanie. „Bardzo żałuję. Już nigdy, przenigdy tego nie zrobię, tylko powiedz, że mnie kochasz, przytul mnie i zapomnij już o tym”. Potem jest dobrze, wysłuchuje spokojnie tego jak się o nią baliśmy, jak to nas martwi, jak przez takie zachowania musimy ograniczać zaufanie do niej. Zgadza się ze wszystkim, wszystko rozumie. Mądrze odpowiada. Długo dyskutuje, zadając mądre pytania. Wyznaje miłość i wdzięczność. Aż do następnego razu.

Powtórka z rozrywki

Gdy sytuacja się powtarza, Basia znowu chce czegoś, czego nie może zrobić lub dostać, zupełnie nie rozumie, dlaczego nie chcemy się zgodzić. Wydaje się całkowicie zresetowana. Mówiąc: „Dlaczego nie chcesz mi zaufać? Przecież Ci obiecałam! Nie wierzysz mi?! Musisz mi dać szansę! Przecież ja jestem odpowiedzialna! Ja chcę Ci pokazać, a ty nie dajesz mi szansy!”. Wydaje się całkowicie nie rozumieć, dlaczego nie chcę jej puścić samej na miasto z koleżankami, z którymi za każdym razem robiła coś bardzo nieodpowiedzialnego. Nie daje się przekonać, że to czyny, nie słowa budują zaufanie. Że chcemy pozwalać jej na więcej, ale musimy widzieć, że zachowuje się bardziej odpowiedzialnie. Wtedy zwykle się wyprowadza (najczęściej w skarpetkach i z pluszakiem), siedzi na klatce piętro niżej lub wyżej i mimo, że wiem że tam jest, zawsze boję się, że za którymś razem pójdzie dalej, zrobi coś gorszego.

„Reakcje emocjonalne nieadekwatne do sytuacji”

 Pewnie taką opinię słyszy wielu rodziców nastolatków. Też się na to przygotowywałam. Liczyłam jednak na jakiś okres przejściowy pomiędzy małym dzieckiem a nastolatkiem. Moja mama mówiła na to „kozi wiek”. Tyle, że Basia właściwie nie jest „kozą”. Jest raz sześciolatką, raz szesnastolatką. Chce bawić się lalkami, biegać nago po domu, mieć wszystkie zabawki
i żadnych obowiązków, jak każde dziecko. Jednak za chwilę, chce iść z chłopakiem z klasy na pizzę, chodzić z koleżankami po galeriach, nosić obcasy i sama decydować o tym co będzie robić. To oczywiście zrozumiałe u adolescentów. Jednak w zderzeniu z całkowitym brakiem odpowiedzialności w jej zachowaniu, naturalnym raczej dla kilkulatków, rodzi się konflikt interesów. Serce mi się kraje, gdy widzę, jak wyrywa się do dojrzałości, a jednocześnie, nie zdarza jej się zamknąć po sobie szafki, zakręcić pasty czy zamknąć soku. Wiem, że wszystkim się to zdarza. Ale ona po prostu nie myśli w ten sposób. Nie zakręci soku, bo nie myśli o tym, że może się wylać. Konsekwencje nie istnieją w momencie, kiedy coś robi.
Pozostaje zrozumienie, tłumaczenie i kochanie. Pozostaje nadzieja, że dzięki wspólnym wysiłkom, będzie tym dzieckiem, u którego to minie. A jeżeli nie? To znowu pozostaje zrozumienie, tłumaczenie i kochanie.

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • jol-ene

    pokłady sił, zrozumienie i miłości musicie mieć olbrzymie... życzę by to było źródło niewyczerpywalne!

  • Gość: [alex] *.dynamic.gprs.plus.pl

    Jestem mamą zastępczą 13 letniej Kasi z FAS...Czytając ten tekst aż mnie zatkało,bo jakbym czytała o moim dziecku.Tylko imię inne,cała reszta kropka w kropkę. Bardzo cenna lektura,dziękuję

  • Gość: [Justyna] *.dynamic.chello.pl

    czekalam na wpis, milosci i sil.na to wszystko, dziecka szkoda ze tyle wycierpi

  • Gość: [matka zastępcza] *.4web.pl

    Te dzieci zostaną wiecznymi nieodpowiedzialnymi i niezrównoważonymi osobami. Ciężkie życie dotyka nie tylko ich samych ale i też rodziny w których się wychowują. Wychowuje chłopca, który do 6 roku życia żył w patologicznej rodzinie, naznaczony FAS...na początku wydawał się taki inteligentny z super wymową i elokwencją...niestety po jakimś czasie okazało się, że mimo tego, że osiąga dobre wyniki w nauce w szkole jego rozwój emocjonalny zatrzymał się na poziomie 3-4 latka. Z biegiem lat nic się nie zmieniło, jest tylko coraz gorzej. Miał napady szału, atakował młodsze dzieci w rodzinie i w szkole, ciągle czuł zagrożenia, mówił, że wszyscy go biją,miał histerie z byle powodu, jest leczony psychiatrycznie. Jest osobą, która nigdy się nie usamodzielni, nie ma też poczucia czasu i zmieniających się pór roku, mógłby nigdy nie zasypiać albo spać w dzień...Nigdy nie był w stanie powiedzieć jak się czuje, czy go coś boli i też nigdy nie interesował się samopoczuciem kogoś.

  • aldona19700101

    A to dopiero początek. Jestem mamą prawie 15 latki. Oj dzieje się dzieje...

  • Gość: [juztynka] *.dynamic.chello.pl

    hej, czy to koniec?:/

© Adoptowana Mama
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci